Wiosenne porządki

30 kwietnia 2008

Ostatnio nie ma już tak wiele pracy, co w sezonie, więc nadrabiam zaległości i zajmuję się różnymi bieżącymi rzeczami, które podsyła mi mój manager „żebym się nie nudziła”. Dzisiaj cały poranek spędziłam fail’ując (archiwizując) dokumenty i sprzątając biurko w ramach wiosennych porządków. Sprzątanie polegało głównie na tym, że kolega załatwił mi kluczyk do mojego kontenerka, do którego przerzuciłam papiery z biurka:) Kiedyś będę pewnie musiała w końcu to wszystko przejrzeć i posortować, ale na razie przynajmniej biurko czyściutkie aż miło spojrzeć J 

Na firmowym treningu w kosza wzrosła nam nieco frekwencja – dziś było 9 osób, co jest najlepszym wynikiem od około 5 tygodni! Nie ma się co dziwić, że później chłopaki obrywają w lidze międzyfirmowej, jak nie ma czasu trenować;) chyba że to dlatego, że mnie nie chcą brać na mecze:P a tak serio, to na drodze do sukcesu stają im niestety kontuzje i choroby, ale cóż zrobić, życie!

Dorota

Poniedziałek

28 kwietnia 2008

8.40 wbiegłam na open space - w poniedziałki rano wszyscy spotykamy się w biurze. Nie mamy swoich biurek, bo najczęściej pracujemy bezpośrednio u klienta i zdobycie ulubionego miejsca wymaga od spóźnialskich trochę talentu :). Zaraz jedziemy do klienta, wiec szybko omawiamy jeszcze raz najważniejsze punkty badania. Pierwszego dnia mamy zaplanowane między innymi spotkanie z dyrektorem marketingu – będziemy rozmawiać o restrukturyzacji działu, realizacji budżetu i najważniejszych kampaniach marketingowych. Piszę o tym, bo na studiach nie miałam pojęcia, że audyt zajmuje się także takimi kwestiami. Poza tym do zrobienia będą też testy kontroli wewnętrznych w procesie sprzedaży, więc zapowiada się pracowity dzień :).

Ola L.

Green Week

16 kwietnia 2008

Właśnie zakończył się u nas tzw. Green week i proekologiczny nastrój udzielił się chyba większości w naszym biurze. Zawzięcie segregujemy różne rożności do odpowiednich pojemników a zakupy taszczymy teraz do domów w zieloniutkich lnianych torbach, które czekały na nas w naszych firmowych przegródkach. Słuchając opowieści kolegów na temat pojemności naszych toreb coś mi się wydaje, że niektórzy wzięli też sobie do serca informację, że pełna lodówka zużywa mniej energii niż w połowie pusta:) Muszę przyznać, że niektóre z pomysłów na oszczędność energii czy wody naprawdę nie wymagają zbyt dużego wysiłku!

Ponadto nareszcie, jak przystało na mój „germandeskowy” (obsługujący klientów niemieckojęzycznych) zespół, zostałam zasypana pracą w języku niemieckim.

Oprócz tego w ostatnim czasie okazało się, że świetna lokalizacja naszego biura posiada jeden drobny minus…choć może to bardziej minus Wrocławia, a mianowicie dojazd do biura. Wszyscy ostatnio licytują się komu więcej czasu zajmuje dotarcie do biura, ale mimo wszystko nikt nawet nie myśli o możliwości pracy w innym miejscu niż w pobliżu rynku!

Ola B.

Wiosna!

15 kwietnia 2008

Nareszcie przyszła wiosna! Widać to w całym naszym biurze: w kuchni pojawiają się wiosenne owoce, coraz więcej osób pracuje z biura zamiast jeździć do biur klientów i znowu jest okazja żeby porozmawiać ze znajomymi z grade’u [grade odzwierciedla poziom wiedzy i kompetencji pracownika, przekłada się na wynagrodzenie. Wszyscy z jednego naboru jesteśmy na tym samym „grejdzie”]. W porze obiadowej chodzimy na naleśniki do Bastylii i grzejąc się w wiosennym słoneczku snujemy plany wakacyjne. Przed wakacjami czeka nas jeszcze away day, czyli czterodniowa wycieczka całego warszawskiego biura. W zeszłym roku byliśmy w przepięknym hotelu w Jastarni, na samej plaży. Zobaczymy gdzie w tym roku rzuci nas los (a raczej Piotrek, który jest specjalistą od wynajdowania magicznych miejsc na wycieczki).

Ale kwiecień to nie tylko rozrywki.  W tym tygodniu będzie sporo pracy, bo zaczynamy proces ocen. Musimy napisać jak oceniamy swoją własną pracę na projektach, jak oceniamy pracę osób, które nam pomagały i co najlepsze: jak oceniamy pracę naszych przełożonych! Będzie gorąco…

Krysia

Kwiecień

14 kwietnia 2008

Już kolejny tydzień cieszę się kwietniem! Do końca marca wszystko było „na wczoraj”, każdy deadline niemożliwie krótki, a każdy projekt pełen „wyzwań” czytaj większych i mniejszych problemów. Ponieważ pracuje w audycie, w styczniu każdego roku zakasuję rękawy i przez trzy miesiące wykonuję swoje zadania w trybie strusia pędziwiatra. Na te trzy miesiące w roku zmienia nam się nawet oficjalny grafik pracy – pracujemy o godzinę dłużej niż normalnie (za to latem jesteśmy tymi szczęściarzami, co wychodzą wcześniej ku zazdrości pozostałych działów). Ale koniec „busy season” to nie koniec moich radości. Przez kolejne trzy tygodnie, będę pracować nad konsolidacją spółek z grupy hotelarskiej. Branża ciekawa, klient przyjazny i chętny do współpracy, wiosna w pełni – czego można chcieć więcej?;-)

Ania