|
|
18 grudnia 2008
Pierwsza połowa FY09 [FY - Financial Year - rok finansowy, który u nas zaczyna się 1 lipca i kończy 30 czerwca] prawie za nami. Nadszedł zatem czas podsumowań i rozliczania się z przeszłością, albo raczej z przeszłości Chyba trochę sentymentu mnie z tego powodu dopadło (zapewne za sprawą apologize Timbaland’a) – sentymentu przeplatanego z korporacyjnym nastawieniem – i tak sobie pomyślałem, że w sumie to kawał dobrej roboty zrobiłem przez te ostatnie 6 miesięcy. 6 pierwszych pełnych miesięcy w zespole VAT. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że po tych 6 miesiącach „podatkowo” na pewno jestem inną osobą. Samodzielne rozwiązywanie coraz trudniejszych problemów, samodzielne spotkania z klientami, podejmowanie decyzji co gdzie i kiedy oraz to, co tygrysy lubią najbardziej: współpraca z innymi BU [Business Units, czyli zespołami w ramach działu doradztwa podatkowego] oraz współpraca xLoS [x - cross; LoS - Line of Service czyli pomiędzy różnymi działami - podatkowym, doradztwa biznesowego, audytowym - w ramach PwC]. Poznawanie nowych ludzi oraz „innego” spojrzenia na biznes. Do tego udział w dwóch regionalnych Induction [spotkaniach wprowadzających] dla nowych pracowników PwC w Moskwie oraz w Warszawie, które częściowo współorganizowałem, kampanie rekrutacyjne na uczelniach (widzieliście, kto promuje dział doradztwa podatkowego?!!), pierwsze artykuły opublikowane w Gazecie Prawnej oraz Rzeczpospolitej, liczne szkolenia i spotkania po pracy przy piwie :). Corporate lifestyle (pewnie dostanie mi się za to ). Dzisiaj prowadziłem szkolenie z VAT-u dla zespołu M&A; zresztą również po raz pierwszy. Świadomość wykonania dobrej roboty poprawia humor. Pozdrawiam korporacyjnie ;)
Jacek
16 grudnia 2008
prawdopodobieństwo tego, że wygrasz w totka jest mniejsze od prawdopodobieństwa, że spadnie Ci na głowę fragment stacji mir albo innego kosmicznego śmiecia i jest generalnie małe (chociaz ktoś z Retaina kiedyś trafił (w totka )
a prawdopodobieństwo tego, że cały czas będziesz robić coś nowego pracując u nas jest generalnie duże
do takich większych nowości, które spadły na mnie ostatnio zaliczam hedge accounting*
hedge accounting (po naszemu rachunkowość zabezpieczeń) to sposób ujmowania tych instrumentów finansowych, które służą zabezpieczaniu zmian w wartości godziwej aktywów i zobowiązań (fair value hedge) lub zabezpieczaniu przepływów pieniężnych (cash flow hedge) albo inwestycji w podmiot zagraniczny (hedge of a net investment in a foreign operation).
sprawa ogólnie wygląda prosto, ale po wejściu w szczegóły typu ocena testu efektywnosci dla takiego hedge zaczynają się schody.. całe szczęście mogliśmy liczyć na wsparcie specjalistów z działu FS (financial services), którzy pomogli nam rozplątać kilka pogmatwanych zapisów z IAS 39 (graf w załączeniu)

poza tym pracy jak zawsze jest sporo ale oczywiście nie przeszkodzi mi to w wybraniu się na jutrzejsze CIPS** Christmas Party
Ola L.
*gdyby ktoś był zainteresowany tematem to polecam PwC guidance on hedge accounting under IFRS: http://www.pwc.com/Extweb/service.nsf/docid/1378D3155AA439D18025714D002F7838
** CIPS - jedna z grup branżowych w PwC
12 grudnia 2008
Grudzień kojarzy mi się ze świętami …mikołaj, choinka, prezenty …aż chce się żyć!
Jeśli jednak pracujesz w naszej firmie, grudzień powinien kojarzyć ci się z jeszcze jednym „sympatycznym” wydarzeniem - z półrocznymi ocenami
Tak, jest to kolejne bardzo miłe doświadczenie – nie na co dzień bowiem masz okazję wysłuchać jak sprawujesz się w pracy – jakie są twoje „mocne strony” oraz te „słabsze”, no i ewentualnie, te w których natychmiastowo musisz się poprawić.W końcu najgorsze jest życie w nieświadomości, prawda?
A więc lepiej znać całą prawdę, niż żyć w przekonaniu, że jesteś wspaniały i najlepszy.W całym procesie oceniania widzę jednak pewien szkopuł – a mianowicie, proces ten rozpoczyna się od samooceny – a to, przynajmniej w moim odczuciu, jest najtrudniejsze.Jak wypośrodkować tą samoocenę?
Myślę, że większość wymaluje sobie piękne laurki – no bo po co podkładać sobie kłody pod nogi 
Jak ma nas spotkać krytyka, to i tak tego nie unikniemy. A tymczasem, do czasu panelu oceniającego, żyjmy w błogiej nieświadomości, że te nasze laurki są zasłużone.
Powodzenia !
Szwedka
11 grudnia 2008
Tak właśnie jest obecnie u nas w biurze.
Przedświątecznie - czyli dużo roboty i ogólny stres żeby zdążyć ze wszystkim przed Świętami. Na dodatek do piątku mamy mieć zakończony proces półrocznej oceny… Polega to na tym, ze musimy zdobyć przynajmniej 2 feedbacki za każdy kwartał, przygotować samemu self assessment i odbyć rozmowę podsumowującą ze swoim coachem. Wyjaśniając - feedbacki, to oceny od osób wyższych gradem, z projektów przy których pracowaliśmy. Self assessment to takie samo ocenienie swojej pracy wykonanej w ciągu ostatniego półrocza. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie trzeba było przy tym wypełniać tylu czasochłonnych formularzy, ścigać odpowiednich osób, żeby w owych formularzach wstawiły swoje komentarze i takie tam. Ogólnie trochę z tym roboty, no ale trzeba.
Nie zimowo - na dworze chłodno, ale ani grama śniegu, a w biurze wiadomo - cieplutko i jeszcze słońce intensywnie grzeje przez okna Z tego wszystkiego zaczęliśmy trzymać w biurze pelikana (znanego jako Pan Pelikan ). Pelikan narodził się pewnego słonecznego poranka, gdy zdarzyło mi się zepsuć drewniany wieszak, a mój kolega Adaś postanowił go jakoś zużytkować Efekty - oceńcie sami

Dorota
9 grudnia 2008
A konkretnie maszynka do maili, czyli BlackBerry. W ostatnim czasie w USA toczy się dyskusja na temat tego, czy Prezydent Obama powinien zachować swoje BlackBerry. Możecie o tym przeczytać tutaj (http://www.nytimes.com/2008/11/16/us/politics/16blackberry.html) i tutaj (http://www.newsweek.com/id/169636). Dlaczego jest to temat dla prasy? Do tej pory Barack Obama nie rozstawał się ze swoją maszynką, ani na chwilę - tymczasem w USA istnieją przepisy na podstawie których można mu, jako prezydentowi, tego typu działań zabronić ze względu - na przykład - na bezpieczeństwo.
Dlaczego piszę o tym na blogu PwC? Dlatego, że jest to bardzo popularne narzędzie w PwC. W Polsce posługuje się nim wiekszość osób na wyższych stanowiskach, natomiast w USA maszynka jest używana przez wszystkich pracowników PwC. Ja też dostąpiłem tego dobrodziejstwa, gdyż przez jakiś czas będę pracował w biurze PwC w krainie hamburgerów. Rzecz to bardzo przydatna i pozwalająca na szybkie reagowanie na rzeczywistość. Można też surfować po internecie bądź używać BlackBerry jako nawigacji samochodowej. Minusy? Jeżeli telefon komórkowy nazywany jest smyczą, to maszynka jest smyczą dwukrotnie krótszą. Cóż, taki pewnie musi być biznes w XXI wieku. Nawet w czasie kryzysu.
Mikołaj
9 grudnia 2008
Zbliżają się Święta – jest to doskonała okazja do refleksji na temat otaczającego nas świata i ludzi potrzebujących naszego wsparcia. Grudzień jest również miesiącem, w którym rozstrzygnięto wśród pracowników PwC konkurs “Zostań Supermanem” - konkurs wyłonił najlepszy pomysł na zajęcia dla dzieci, które będą organizowane przez Fundację PricewaterhouseCoopers „Podaruj siebie”. Celem zajęć jest rozbudzenie aspiracji u dzieci, zainteresowanie ich otaczającym światem i wykształcenie aktywnych postaw życiowych. Dodatkowo zajęcia te mają pozwolić najmłodszym oderwać się od codziennych problemów oraz poszerzyć ich horyzonty.
W tym roku zwyciężył projekt przygotowany przez Ewelinę, koleżankę z biura katowickiego – „Kulturalne, edukacyjne a zarazem rozrywkowe wyprawy po Śląsku”. Projekt ten składa się z czterech etapów. Trzy z nich stanowią wyjścia w nowe miejsca (do teatru, kina oraz do Figlarni, czyli sali zabaw). Czwarty etap to spotkanie podsumowujące wcześniej „wyprawy” – etap ten uwzględnia między innymi dyskusję na temat różnic między kinem a teatrem, między kinem a telewizją oraz konkurs rysunkowy.
Rezultatem takich wypraw ma być zwiększenie zainteresowania dzieci otaczającym ich światem oraz nowymi ciekawymi miejscami, które można odwiedzić niedaleko ich miejsca zamieszkania. Dzięki temu najmłodsi powinni poznać inne formy spędzania wolnego czasu niż oglądanie telewizji, jak również zdobyć aspirację rozwijania własnych zainteresowań oraz talentów.
Gratulacje dla Eweliny za koncept i zwycięstwo w konkursie. Ze swojej strony deklaruję pomoc przy realizacji projektu
Bart
8 grudnia 2008
Remember, remember … the eighth of November! Dnia tego odbył się zorganizowany przez pracowników PwC turniej w Piłce Halowej. W Mistrzostwach uczestniczyły drużyny z biur w Katowicach, Krakowie, Poznaniu oraz Wrocławiu. Po całodniowej rywalizacji bezkonkurencyjna okazała się fantastyczna Katowicka drużyna, która zdecydowanie wygrała wszystkie mecze nie pozostawiając wątpliwości, która z drużyn najlepiej przygotowała się do sezonu. :) Drużyna z Katowice nie pozostawiła złudzeń, kto w tym roku jest najlepszy i po zwycięstwach nad Wrocławiem (7:1), Poznaniem (5:1) oraz Krakowem (5:1) z kompletem punktów zajęła pierwsze miejsce. Ponadto, co należy podkreślić, Dream Team z Katowic popisał się najlepszą skutecznością (17 strzelonych bramek) oraz najlepszą defensywą (tylko 3 stracone bramki) spośród wszystkich drużyn :) Rywalizacja była zacięta, jednakże doskonałe przygotowanie do turnieju, a także ogromna determinacja pozwoliły na pokonanie przeciwników. Na wyróżnienie zasługuje również drużyna z Poznania, która w całym turnieju wystąpiła w tym samym, 5-osobowym składzie; drużyna z Wrocławia, dla której turniej był okazją do mobilizacji oraz drużyna z Krakowa, która podjęła się zadania zorganizowania Mistrzostw!!! Po turnieju - jak nakazuje tradycja - był czas na wymianę wrażeń, opinii po turnieju oraz integrację, tym razem w krakowskiej restauracji.
Bart
|
|