Grudzień na wschód od Wisły

29 stycznia 2009

Dawno już nic nie napisałam na naszym blogu, ponieważ jak się pewnie domyślacie w audycie projekty dzielą się na wyjazdowe i miejscowe. I akurat w grudniu i w styczniu trafiło mi się kilka wyjazdów. Grudzień spędziliśmy za naszą wschodnią granicą na Ukrainie i w Rosji, a styczeń w Łodzi. Wbrew pozorom udało nam się przetrwać dwa przedświąteczne tygodnie prawie bez nadgodzin, dużo zwiedziliśmy (co prawda dużo więcej w Kijowie niż w Moskwie, bo akurat w nasz dzień wolny na zwiedzanie zamknęli Plac Czerwony z powodu manifestacji) i trochę zmarzliśmy – w Kijowie było przeraźliwie zimno i wilgotno, a w Moskwie było ze dwa razy gorzej. Możecie sobie wyobrazić nasze poranne wyprawy do klienta – ubrani w futrzane ruskie czapki, w ciepłych kurtkach szalach i rękawiczkach, z plecakami i segregatorami wyruszaliśmy przez zamieć do metra, w którym wraz z milionami moskwiczan, jak sardynki w puszce walczyliśmy o dojazd do celu. Kiedy po godzinnych zmaganiach dojeżdżaliśmy do celu, najgorsze było już za nami. Regenerowaliśmy się przy pomocy czaju i pozostawały same przyjemności, czyli audyt, bliny na obiad, a wieczorem zwiedzanie.
Ale nie martwcie się, jeżeli ktoś bardzo nie lubi jeździć po Polsce lub krajach ościennych to wtedy prosi nasze koleżanki dyspozytorki czyli dział retain, żeby nie przydzielały go do projektów wyjazdowych. Zazwyczaj się udaje. Jednak ryzykuje wtedy, że nie pozna wszystkich uroków audytu, które objawiają się w pełnej krasie podczas wyjazdów służbowych :-)
Krysia

P.S. A wyprawę do Kijowa polecam wszystkim, bo jest naprawdę bardzo fajnie i tanio. I można kupić śliczne futrzane ruskie czapy.

Przeprowadzka vol. 2

28 stycznia 2009

Święta za nami, Sylwester również i nie wiadomo kiedy zrobił się już prawie luty. W sumie to dobrze, im bliżej wiosny, tym lepiej:) W pracy zasadniczo nudy, jak to w pracy. Teraz będzie trochę ciekawiej, bo w moim zespole zaczyna się okres przeglądów CIT, tak więc częściej będziemy pracować u klientów. Mi się taki dwudniowy przegląd przydarzył w zeszłym tygodniu - całkiem fajnie, bo pani księgowa młoda i sympatyczna, ich firma pracuje tylko do 17:00, a w dodatku ich biuro znajduje się w pobliżu Arkadii :P

Z innych nowości, to znowu mieliśmy przeprowadzkę. Właściwie to przesiadkę, bo mój zespół został przeniesiony na drugi koniec tego samego piętra. Pan Pelikan niestety przeprowadzki nie przeżył :( Ale za to mamy fajny widok z okna (photo by Łukasz S.) ;)

Dorota

Nowy podatek na nowe czasy

20 stycznia 2009

Myślałem, że o podatkach na blogu nie będę pisał. Złamię jednak tę zasadę. Mamy kryzys w USA (i nie tylko), więc są i nowe pomysły. Nowy podatek dla Nowego Jorku. My mamy swój śmiesznie nazywający się podatek od psów a tutaj chcą wprowadzić podatek od… otyłości. Tylko na kogo taki podatek nakładać? Od wagi? A może od rozmiaru spodni? Nic z tych rzeczy. Postanowiono wprowadzić sales tax (podatek płacony przez konsumentów przy nabywaniu towarów) od napojów gazowanych. 15%. Ale nie od wszystkich, tylko od tych niedietetycznych.  Spryciarze, prawda? Ciekawe, ile tego podatku nazbierają. Może nie będzie źle, bo tego typu napoje kosztują w USA grosze, a już w porównaniu do np. soków, to w ogóle nie ma o czym mówić. Popyt na nie wydaje się sztywny, wiec może nie zmaleje. Dobre te władze miejskie, dbają o swoich obywateli – można by pomyśleć.  A może raczej chodzi o załatanie dziurawego z powodu kryzysu budżetu miejskiego? Z tego samego powodu rozważa się pewnie wprowadzenie podatków od kupna futra, lodzi, samolotu i znaczna podwyżkę cen biletów na metro.  

Mikołaj

Powrót do pracy

19 stycznia 2009

Już 2 tygodnie minęły od powrotu do pracy po długim odpoczynku, którego właściwie chyba już nikt nie pamięta. Wdrożenie w pracę po urlopie zwykle bywa trudne, ale w moim przypadku tym razem przebiegło całkiem naturalnie. Może mój urlop spędziłam zbyt intensywnie – ciągły bieg, wyjazd na narty, liczne spotkania bo przecież trzeba w pełni wykorzystać ten wolny czas - tak naprawdę dopiero teraz odpoczywam pracując. Choć w perspektywie braku jakichkolwiek wolnych dni/urlopów/świąt w najbliższym czasie może wydawać się to wręcz niemożliwe. Co prawda czynniki zewnętrzne chciały mi to gładkie wdrożenie skutecznie utrudnić, np. ostry mrozik czy nagłe i silne opady śniegu co całkiem nieźle paraliżowało cały Wrocław, nie wspominając o komunikacji miejskiej. Grunt to pozytywne nastawienie - u mnie jest go zawsze pod dostatkiem. Właśnie pozytywnego nastawienia i dobrej zabawy życzę wszystkim w Nowym Roku!
Ola B.