Post bez zdjęć
Ten post nie ma zdjęć, więc pewnie nikt go nawet nie zauważy, ale przez te 2 tygodnie zebrało nam się kilka spostrzeżeń, które wydają się ciekawe.
Peru to kraj, w którym:
- świnki zazwyczaj pasą się na polach na sznurkach
- większość domów czeka na kolejne piętro
- Panie są na codzień tradycyjnie kolorowo pięknie ubrane, a Panowie normalnie, jak u nas
- zamożność miasta można poznać najłatwiej po tym, co służy za taksowkę
- można stanąć na ulicy w 5-tym rzędzie ogladając paradę i wszystko widzieć
- aż chce się na tych wielkich pustych i gładkich przestrzeniach coś nabazgrać, naznaczyć, zaburzyć piękną jednolitość. Dlatego zdarzają się wielkie hasła wypisywane na zboczu góry (np. wyborcze, albo reklamowe - normalna wycinka w lesie albo krótsza trawa) albo, że Cuzco wita czy coś
- na ulicach najbardziej wymalowane i najładniejsze są policjantki
- 4-letnie dzieci zarabiają już na życie - sprzedają coś, kelnerują, sprzatają. Płakać się chce.
- nie ma w tym kraju plakatów - albo piszą po górach albo malują na murach. Znowu reklamy/ wybory - wszystko namalowane.
- czujemy się momentami jak Eloje wożone klimatyzowanymi autobusami, podczas gdy za oknem …
- język Quechua jest przepiękny! taki miękki, jakby dziecinny, ma takie wspaniale nazwy i slowa. Pachamama (przez “cz”) - matka ziemia, Pachacuteq - to taki ich Jagiełło, Tambomachay, Viracocha, Tupac Amaru, wszędzie bamba, mama, pampa, puka puka, no cudownie!
- jak wparowali tu Hiszpanie to się okazało, że nie stosowano tu koła. Kolega mi powiedział, że to dlatego, że nie znali. A to nie prawda. znali koło i wykorzystywane było np. w zabawkach dla dzieci. Ale było im tu zupełnie nieprzydatne ze wzgledu na to, że zwierzęciem pociągowym/ transportowym była lama. A lama nie uciągnie tyle co koń, więc nie było po co budować wozu na kołach, bo nie było komu ciągnąć. Lama nosiła na grzbiecie i koniec. Ponadto przy takich stromiznach koło było im po prostu zbędne. Baaardzo ciekawe.
Marcin