Post przesolony

2 marca 2010

Ruszyliśmy w 3dniową podróż po wieeeeeelkich solinach - Salar de Uyuni i ich okolicy. Obrazy jeszcze bardziej „niedowiarny” niż wcześniej. Zresztą zaraz zobaczycie sami!

Wyprawa polega na udaniu się SUVem (nasz był Lexus z 2000r.) w 4-6 osób na objazd po olbrzymim, zupełnie niezamieszkałym obszarze solin i rezerwatów w Boliwii. Z informacji pozyskanych wcześniej na trasie, wynikało, że nie wiadomo która agencja jest najlepsza do tego celu, a jakość wycieczki zależy głównie od kierowcy/ przewodnika i kucharki, którzy towarzyszą grupie. Więc przewodnik radził oprzeć się na rekomendacjach tzw. bezpośrednich.

I tutaj należą się wszelkie ukłony dla Tereski, która wypatrzyła jakąś parkę w usolonych butach, zapytała czy im się ich agencja podobała i czy polecają. Po usłyszeniu samych superlatyw i zachwytów pobiegliśmy w te pędy do wskazanego operatora.Wiec uważaj turysto - RADA: Wypatruj ludzi w posolonych butach! ;-)Co do wrażeń wzrokowych to są niesamowite i niepowtarzalne, jak widać poniżej. Dodatkowo, w związku z opadami i porą mokrą, soliny wyglądają zupełnie inaczej niż w okresie suchym. Teraz całe schowane są pod 10-15 cm warstwa wody, co daje wrażenie jakby się płynęło po niebie - zapraszamy:

  

Marcin